Mechanizm działania przemocy emocjonalnej

 

Zbrodnia doskonała. Mechanizm działania przemocy emocjonalnej – podejście poznawczo-behawioralne


Ewa Pragłowska

Niebieska Linia, nr 1 / 2006
artykuł opublikowany na stronie Instytutu Psychologii Zdrowia


Sprawcy przemocy emocjonalnej posługują się kamuflażem i często naruszając prawo moralne, nie naruszają prawa karnego. Swoich zachowań i przekonań nie ujawniają przed osobami, od których zależy ich funkcjonowanie.
Problematyka przemocy fizycznej i emocjonalnej doczekała się już bogatej literatury przedmiotu, również w Polsce. Zwolenników tezy, że przemoc dotyczy tylko marginesu społecznego (cokolwiek to określenie oznacza) oraz, że ulegają jej jedynie osoby, które same mają zaburzenia osobowości, jest również coraz mniej. Nadal jednak, nawet w grupie psychologów czy psychiatrów, do których trafiają ofiary przemocy, można się spotkać ze stwierdzeniem: „Mnie by coś takiego nie spotkało”, „Ja bym nie dała tak sobą pomiatać!” lub pytaniem „Dlaczego pozwoliła?”, „Dlaczego nie mówiła nawet bliskim?”.
Odpowiedź na to pytanie wymaga opisu mechanizmów psychologicznych, jakie zachodzą między sprawcą a ofiarą przemocy. Jest on ważny z punktu widzenia pracy klinicznej i diagnostycznej. O dziwo, rozpoznanie jest utrudniane również przez same osoby doświadczające przemocy emocjonalnej. Prezentują one przekonania o sobie identyczne z przekonaniami sprawcy na ich temat, a więc paradoksalnie nie można stwierdzić żadnego konfliktu czy sprzeczności między dwoma osobami dramatu.

Trudności diagnostyczne

Do oddziałów szpitali psychiatrycznych często trafiają osoby (częściej kobiety) z objawami psychicznymi, które nie spełniają pełnych kryteriów zaburzeń afektywnych (w tym dużej depresji), zespołu paranoidalnego czy zaburzeń osobowości, mimo że stwierdzane są objawy z każdej z tych grup diagnostycznych. Objawy prezentowane przez te pacjentki czasem zmniejszają się po przyjęciu do oddziału, co dodatkowo może stwarzać podejrzenie zaburzeń osobowości (np. histrionicznych) lub wręcz symulacji. Bywa, że objawy nasilają się przed wyjściem na przepustkę do domu lub po wizycie męża, co czasem daje podstawę do stwierdzenia, że pacjentka ma tzw. psychologiczne korzyści z pobytu w szpitalu. Jednak pytana wprost, czy w domu są kłopoty, konflikty – zaprzecza.
Trudności diagnostyczne nasila fakt, że tzw. wywiadu obiektywnego o pacjentce udziela sam sprawca. Często ze łzami w oczach deklaruje psychologowi lub lekarzowi swoje uczucie do żony, zaniepokojenie jej stanem, opisuje zmiany w jej zachowaniu nieobecne wcześniej, takie jak zaburzenia snu, napięcie nerwowe, irytacja, częste zmiany nastroju, zarzucanie mężowi we wszystkim złych intencji, podejrzliwość. Kiedy rozmowa odbywa się w obecności pacjentki, mąż sam często prosi, aby ta skorygowała go, jeżeli nie mówi prawdy, przeprasza, że może nie jest obiektywny.
Ofiara pytana bez obecności męża o objawy, potwierdza je oraz to, że kiedyś taka nie była. Pacjentka albo mówi, że była inną osobą albo, że tylko myślała, że była inna, ale mąż wytłumaczył jej, że nigdy nie była normalna. Tendencja do opisywania siebie słowami męża, cytowanie jego wypowiedzi na własny temat albo konfrontowanie wypowiedzi o sobie z prawdopodobną w tym momencie wypowiedzią męża to jeden z częstych objawów.
Zgodność reakcji pacjentki i męża jest również argumentem zwiększającym trafność i rzetelność diagnozy. Paradoksalnie relacja jest uważana za intymną i otwartą, co wzmacnia obraz sprawcy jako godnego zaufania.
Czy zwiększa to prawdopodobieństwo postawienia trafnej diagnozy? Nie. Często pacjentka otrzymuje leki uspokajające, nasenne, przeciwdepresyjne, co może przynieść poprawę jej stanu. Czy to zwiększa prawdopodobieństwo trafnej diagnozy rzeczywistego problemu pacjentki? Nie. Zdarza się, że pacjentki są przyjmowane do oddziału psychiatrycznego kolejny raz lub z wcześniejszą historią leczenia ambulatoryjnego. Czy to zwiększa szansę na prawidłowe rozpoznanie etiologii objawów? Nie. Często natomiast zwiększa problem przemocy emocjonalnej.
Czasami pierwsza wizyta pacjentki u psychiatry jest inicjowana przez sprawcę. Niektórzy sami zgłaszają się do psychiatry, przedstawiając swój problem jako problem z żoną mającą niepokojące i niezrozumiałe dla męża objawy emocjonalne. Psychiatra czy psycholog w dobrej wierze sugeruje wizytę konsultacyjną. Nie rozwiązuje ona rzeczywistego problemu pacjentki, ale stygmatyzuje ją w oczach sprawcy i dostarcza dalszych możliwości do manipulacji pacjentką i otoczeniem. Od tego momentu nawet ofiara przemocy pytana przez sprawcę, kto w ich związku leczy się psychiatrycznie (czytaj jest zaburzony), potwierdzi, że ona. To stereotypowe przekonanie, stawiające znak równości między leczeniem psychiatrycznym a chorobą psychiczną, jest bardzo powszechne. Od momentu stygmatyzacji ofiary przemocy emocjonalnej jej wiarygodność maleje, a to zmniejsza szanse uzyskania realnej pomocy.
Następny krok to używanie przez sprawcę argumentu o ubezwłasnowolnieniu i pozbawieniu praw rodzicielskich. Z powodu małej wiedzy na temat prawa, pacjentki łatwo dają się zastraszyć.

Ze łzami w oczach

Na temat sprawcy przemocy, szczególnie przemocy emocjonalnej, również funkcjonują stereotypy – nawet w środowisku profesjonalistów. Sprawcy przemocy emocjonalnej to często osoby zakładające maskę normalności, zajmujące wysoką pozycję w hierarchii społecznej. Trafnie dokonują oceny sytuacji interpersonalnych. W razie konieczności potrafią udawać empatię (Davis, Millon 2005). To również zmniejsza szansę właściwego rozpoznania problemu pacjentki. Elegancki mąż, który ze łzami w oczach i drżącym głosem prosi o ratowanie ukochanej żony i przywrócenie normalności w domu, czasem zmyli nawet najbardziej wytrawnego psychologa czy psychiatrę.
Jedna z pacjentek była przez męża pozbawiana snu przez świecenie lampą do pokoju, w którym spała. Okno jej sypialni wychodziło na balkon, więc mąż bez trudu mógł nękać ofiarę. Wcześniej czynił to wchodząc do pokoju, ale kobieta zaczęła się zamykać na klucz. Aby móc spokojnie spać okleiła okno i drzwi matową taśmą. Wtedy mąż wezwał psychiatrę i opisał dziwaczne zachowanie żony. Im bardziej kobieta zaprzeczała, tym bardziej obraz zespołu paranoidalnego stawał się prawdopodobny. Z powodu zaburzeń snu i objawów obniżonego nastroju pacjentka sama zgłosiła się do psychiatry.
Inna kobieta, pozostająca w wieloletnim związku z mężem stosującym wobec niej przemoc emocjonalną (wcześniej korzystała z pomocy psychiatrycznej z powodu napięcia, zaburzeń snu, smutku), pewnego razu została przez niego dotkliwie pobita. Zaraz po zdarzeniu udała się na policję. Kiedy wróciła z funkcjonariuszami do domu, mąż był w piżamie i zachowywał się jak wybudzony z głębokiego snu. Widząc swoją żonę zakrwawioną, zaczął przerażony pytać, co się stało. Kiedy policja uzasadniła swoją wizytę, zaczął płakać i twierdzić, że to nieprawda, że żona wszystko zmyśliła, bo jest chora psychicznie. Kobieta potwierdziła, że leczy się psychiatrycznie.
Jak uwierzyć pacjentce, która opowiada o tym, jak mąż jest wobec niej wulgarny, zmusza do oglądania pornografii, maltretuje emocjonalnie, kiedy cały personel oddziału widzi, jak codziennie ją obejmuje i przynosi kwiaty? Poza tym piastuje wysokie stanowisko zaufania publicznego, jest wykształcony. To niemożliwe, aby robił tak straszne rzeczy!
Temu obrazowi często ulega rodzina pacjentki, najbliżsi przyjaciele, ona sama zaczyna wierzyć, że to, czego doświadcza, to jej przewrażliwienie. Czasem sama przekonuje dzieci, aby zrozumiały, że ojciec nie robi im nic złego. To wszystko sprzyja błędnym diagnozom i uniemożliwia rozpoznanie problemu, używając języka sądowego – z powodu braku dowodów. Dlaczego więc osoby doznające wieloletniej przemocy emocjonalnej nie współpracują w dostarczaniu dowodów? Czemu czasem zachowują się tak, jakby nie miały instynktu samozachowawczego? Czemu jeżeli już trafią do profesjonalisty, który może im pomóc, nie mówią o swoim problemie i dramacie?
Wyjaśnienie tego wymaga opisu mechanizmów psychologicznych, jakie zostają uruchomione między sprawcą przemocy emocjonalnej a osobą, wobec której przemoc jest stosowana.

Przekonania i schematy poznawcze

Każda z podstawowych koncepcji psychologicznych (psychodynamiczna, interpersonalna, poznawcza) prezentuje opisy osobowości odpowiadające cechom sprawcy przemocy emocjonalnej (Davis, Millon 2005). Wspólne w tych koncepcjach jest to, że sprawca przemocy emocjonalnej spełnia kryteria zaburzenia osobowości antyspołecznej według DSM-IV/ICD-X lub stylu osobowości antyspołecznej (Oldham, Morris 2002). Czasem z cechami osobowości narcystycznej, paranoicznej lub histrionicznej. Opis psychologicznych skutków przewlekłej przemocy emocjonalnej dokonywany jest raczej w modelu integracyjnym. Natomiast model poznawczy proponuje opis psychologicznego mechanizmu, jaki buduje się w relacji sprawcy i ofiary oraz wyjaśnia wynikające z tego (a opisane powyżej) konsekwencje. Trafność tego modelu jest weryfikowana skutecznymi strategiami poznawczo-behawioralnymi stosowanymi w terapii ofiar różnego typu przemocy (Reinecke, Clark 2005).
Podstawowe założenia koncepcji i psychoterapii poznawczo-behawioralnej są opisane w innej pracy (Popiel, Pragłowska 2004). Głównym założeniem tej koncepcji jest to, że treść naszych przekonań wpływa na nasze zachowanie, nastrój, decyduje o wyborze strategii działania w sytuacjach trudnych. Jeden z twórców tej koncepcji, Aaron Beck, zwrócił uwagę, że osoby w depresji ujawniają negatywne myśli na temat siebie, otaczającej rzeczywistości, przyszłości. Jeżeli osoba myśli o sobie „jestem dobra i zasługuję na miłość”, inaczej zareaguje na krytykę i odrzucenie niż osoba z przekonaniem „nie zasługuję na miłość, bo nie jestem taka, jaka powinnam być”.
Koncepcja poznawcza wyróżnia myśli automatyczne, które pojawiają się w kontekście danej sytuacji niezależnie od naszej woli. Myśli automatyczne są najbardziej dostępną poznaniu formą, w jakiej odbieramy rzeczywistość i reagujemy na nią. Są one wypadkową leżących u ich podłoża głębszych struktur poznawczych – schematów poznawczych, w których zawierają się przekonania o sobie, na temat relacji ja – inni, przekonania na temat otaczającej rzeczywistości.
Na życie każdego człowieka wpływa wiele schematów poznawczych. Tak jak za naturalny można uznać fakt oddychania powietrzem, tak często a priori przyjmuje się za słuszne schematy poznawcze determinujące zachowanie. Wielu schematów nie weryfikujemy na co dzień, a często nawet nie zdajemy sobie sprawy z istnienia niektórych z nich. Schematy poznawcze nasycone są emocjami i osadzone we wspomnieniach.
Przekonania stanowiące o treści schematów poznawczych, dotyczą wielu aspektów życia, np. religii, kultury, płci. Należą do nich tzw. przekonania kluczowe – najgłębsze podstawowe przekonania o sobie i innych. Najczęściej mają one formę zdań bezwarunkowych typu: „Ludzie są dobrzy”, „Mężowi można ufać”, „Ludzie nie krzywdzą swoich bliskich”, „Ojciec zawsze kocha swoje dziecko”. Nieco bardziej powierzchowne są przekonania pośredniczące, układające się w zdania warunkowe typu „Jeśli…, to”, na przykład: „Jeżeli mąż jest na mnie zły, to ma rację”, „Jeżeli mówię o moich kłopotach małżeńskich innym, to zdradzam męża”, „Jeśli mąż mnie krytykuje, to jest to zawsze dla mojego dobra”.
Przekonania formułowane są na różnych etapach życia; bardzo silnie utrzymywane są zwłaszcza te, które powstały wcześnie i na kształtowanie których miały wpływ osoby znaczące – rodzice, inne osoby bliskie. Część przekonań utrzymuje się przez całe życie w niemal niezmienionej formie, tworząc podstawowy system wartości. Inne przekonania stanowią o deficytach, „czułych punktach” w relacjach z innymi osobami. W skrajnych sytuacjach niektóre przekonania są utrzymywane silniej niż pozostałe, „ratując” w ten sposób obraz świata, bliskich osób i cały system wartości danej osoby oraz uzasadniając sposób jej życia.
Procesy myślenia, które prowadzą do takich a nie innych przekonań i odbioru rzeczywistości, są przedmiotem zainteresowania psychologii poznawczej.
Niektóre przekonania prowadzą do negatywnych emocji i dysfunkcjonalnych zachowań, co jest modyfikowane w trakcie psychoterapii. Do przekonań dysfunkcjonalnych prowadzą błędy we wnioskowaniu, które z kolei doprowadzają do konkluzji nieprzystających do rzeczywistości. Najpowszechniej stosowanymi zniekształceniami poznawczymi jest uogólnianie charakteryzujące się nadużywaniem słów zawsze, nigdy, wszystko („Już nigdy nie będę szczęśliwa…”, „To wszystko przeze mnie…”, „Nikt mnie nigdy nie pokocha”). Równie często występuje jego pochodna – myślenie dychotomiczne („Jeśli nie jestem dobrą żoną – jestem złym człowiekiem, można mnie albo kochać, albo nienawidzić”) lub przepowiadanie przyszłości („Nikt mnie nie pokocha”, „Nic mi się nie uda”), katastrofizacja („To już koniec, zwariuję”), przeskakiwanie do konkluzji („Jeżeli mąż jest zły, to znaczy, że jestem też złą matką”), czytanie w myślach („Wiem, że uważa mnie za głupią. Wiem, że zawsze myśli, jak mi zrobić na złość”), personalizacja („To ja złamałam mu życie”), etykietkowanie („Ale ze mnie idiotka!”). Zniekształcenia poznawcze nie tworzą kategorii rozłącznych, zatem jedna myśl, wypowiedź może zawierać kilka z nich. Przekonania i schematy poznawcze tworzą na ogół spójny konstrukt.

Dysonans poznawczy

Informacje napływające z zewnątrz, niezgodne z naszymi przekonaniami, wywołują zjawisko dysonansu poznawczego. Przekonanie „niepasujące” do istniejącego systemu musi zostać „zneutralizowane” jako nieistotne, zdewaluowane i odrzucone, ale może w sytuacjach wyjątkowych być włączone do aktualnego systemu. Ostatnie zjawisko ma miejsce wtedy, gdy informacja podważa przekonanie kluczowe podtrzymujące cały system wartości danej osoby lub dotyka jej czułego punktu. Zjawisko to występuje wtedy, gdy informacja dotyczy podstawowego obrazu siebie jako osoby ludzkiej („Zasługuję na szacunek i miłość”), osoby najbliższej (matka, która dowiaduje się, że jej syn jest zabójcą), rodziny („Rozwód to naruszenie podstawowej wartości moralnej”). Rozbieżność między istniejącym schematem poznawczym a nową informacją motywuje osobę do podjęcia strategii poznawczych w celu jej zlikwidowania lub zmniejszenia. Strategie te mogą mieć formę zniekształceń poznawczych umożliwiających nadanie odpowiedniego znaczenia nowej informacji. Wybór strategii uzależniony jest również od rodzaju schematów poznawczych. Są osoby, które mają sztywny, dogmatyczny zbiór przekonań, jeszcze inne mogą mieć elastyczny, a jeszcze inne wręcz chaotyczny, zmienny, bez wyraźnej struktury.

Kim jest sprawca

w ujęciu koncepcji poznawczej i jakie ma przekonania? Jego kluczowym przekonaniem jest: „Mam prawo do wszystkiego”, „Cel uświęca środki”, „Moje potrzeby są najważniejsze”, „Miłość nie istnieje”, „Świat to miejsce dla najsilniejszych”, „Żona i dzieci to w sumie obcy ludzie”, „Nikt nie ma prawa mnie kontrolować”, „Jestem najlepszy”, „Bliscy są po to, żeby zaspokajać moje potrzeby”, „Ja sam ustalam reguły w moim życiu”.
Przekonania pośredniczące to najczęściej: „Jeżeli ja nie wykorzystam kogoś, to ten ktoś wykorzysta mnie”, „Jeżeli ktoś nie robi tego, czego chcę, zasługuje na karę”, „Jeżeli ktoś się daje wykorzystywać, to jego wina”, „Jeżeli ktoś mówi, że cierpi, to znaczy, że jest słaby”, „Jeżeli ktoś chce być ze mną blisko, to znaczy, że chce mnie kontrolować”. Przekonania te powodują dobór strategii behawioralnych. Są wśród nich rozbudowany system kontroli bliskich (z wykorzystaniem sfery seksualnej), wypowiedzi krytykujące i deprecjonujące, z wulgarnymi włącznie, zastraszanie, całkowity brak przyjmowania argumentów drugiej strony, egoizm w zaspokajaniu swoich potrzeb (z nieliczeniem się z ograniczeniami finansowymi), brak przyjmowania jakiejkolwiek odpowiedzialności, obarczanie innych winą za swoje życie, przekraczanie norm społecznych oraz naruszanie praw innych, w tym najbliższych.
Najczęstsze emocje to złość, gniew, irytacja, szczególnie w sytuacjach niemożności natychmiastowego zaspokojenia swoich potrzeb.
Sprawcy przemocy emocjonalnej posługują się kamuflażem i często naruszając prawo moralne, nie naruszają prawa karnego. Swoich zachowań i przekonań nie ujawniają przed osobami, od których zależy ich funkcjonowanie, np. szefa, współpracowników. Potrafią dokonać społecznej mimikry swoich przekonań, prezentując się w oczach innych jako układni, niezależni, a swoje kontrowersyjne poglądy uzasadniają chęcią podtrzymania dyskusji; są czarujący, dowcipni. To powoduje, że przemoc emocjonalna odbywa się w czterech ścianach, bez świadków.
Osoby, które dokonują przemocy emocjonalnej najczęściej spełniają kryteria zaburzenia osobowości antyspołecznej. W zaburzeniu osobowości rozpoznajemy odmienność danej osoby w co najmniej dwóch z następujących obszarów: procesy poznawcze (sposób postrzegania i interpretowania rzeczy, ludzi i wydarzeń, formowanie postaw i wyobrażeń o sobie i o innych), uczuciowość (zakres, intensywność, reaktywność i dostosowanie poziomu wzbudzenia emocjonalnego), panowanie nad impulsami i zaspokajanie potrzeb, sposób odnoszenia się do innych i postępowanie w sytuacjach międzyludzkich (WHO).
Koncepcja poznawcza opisuje pierwsze kryterium podane w definicji zaburzenia osobowości, odnoszące się do sfery poznawczej, a pozostałe traktuje jako jego konsekwencje. Zgodnie również z tą definicją schematy poznawcze osoby z zaburzeniem osobowości są sztywne, nie podlegają modyfikacji w zależności od kontekstu sytuacyjnego. Sztywność ta jest spowodowana nadużywaniem zniekształceń poznawczych, co również nie dopuszcza do powstania najmniejszego dysonansu poznawczego, a tym samym odbiera szansę na modyfikacje swojego postępowania lub refleksję („A może nie mam racji?”).

Ofiara w ujęciu poznawczym

Nie ma specyficznych przekonań kluczowych lub pośredniczących, które predysponują do bycia ofiarą. Można stwierdzić, że rzadziej stają się nią osoby z zaburzeniem osobowości, ponieważ z definicji nie mogłyby stworzyć długotrwałej relacji interpersonalnej. Czasem twierdzi się, że przemocy emocjonalnej ulegają osoby z zaburzeniem osobowości zależnej lub histrionicznej. Stwierdzenie to nie jest poparte żadnymi badaniami. Można natomiast przypuszczać, że związek osoby z zaburzoną osobowością z osobą o cechach antysocjalnych doprowadziłby do szybkiego konfliktu i rozstania, uniemożliwiając długotrwałą przemoc. Drugi argument to ten, że pacjentki prezentujące objawy psychiczne po przemocy emocjonalnej, nie przejawiały ich wcześniej przed związkiem ze sprawcą (potwierdzają to bliscy i przyjaciele). Można ująć to w twierdzeniu, że zaburzyć można osoby nie zaburzone wcześniej.
Co jednak czyni osoby podatnymi na mechanizm działania przemocy emocjonalnej w ujęciu poznawczym? Z jednej strony treść przekonań kluczowych: „W każdym człowieku jest część dobra”, „Osobie bliskiej można ufać w 100%”, „Bliskiej osobie, gdy cierpi, trzeba pomóc”, „Każdy ma prawo do błędów”, „Nie jestem najważniejsza”, „Jestem odpowiedzialna za swoje życie”. Przekonania pośredniczące to: „Jeżeli mąż mi coś mówi, to na pewno jest to prawda”, „Jeżeli mąż twierdzi, że nie jest ze mną szczęśliwy, jest to pewnie moja wina”, „Jeżeli mąż mnie ośmiesza, to po to, żebym zmieniła się na lepsze”, „Każdy ma swoją rację i trzeba to uszanować”.
Schematy poznawcze osób ulegających przemocy charakteryzuje elastyczność, większa odporność na dysonans poznawczy (nie muszą zawsze mieć racji, dopuszczają odmienny punkt widzenia). W tym pomagają im takie cechy, jak refleksyjność i empatia. Zniekształceniem poznawczym, które często pojawia się u tych osób, jest zniekształcenie „powinnościowe”, przejawiające się w zdaniach: „Powinnam starać się być lepsza”, „Muszę zawsze brać pod uwagę dobro bliskich”. Często są to przekonania z Dekalogu. Strategiami behawioralnymi są próby rozmowy (żeby uzyskać dodatkowe argumenty), modyfikacja swojego zachowania.
Czy można określić przekonania tych osób jako nadmiernie idealistyczne, infantylne, nieżyciowe? Raczej nie, biorąc pod uwagę ich sposób funkcjonowania społecznego i relacje z innymi, jak również to, że często żyjąc w przewlekłym stresie z antyspołecznym partnerem, utrzymują finansowo dom, wychowują dzieci, wywiązują się ze wszystkich obowiązków, czasem rozwijają się zawodowo.

Dwuosobowa sekta

Mechanizm polowania na przyszłą ofiarę jest doskonale opisany w książce „Molestowanie moralne”. To dopiero preludium, w którym przyszły sprawca stosuje wszystkie opisane wyżej strategie, z kłamstwem włącznie, aby zdobyć zaufanie przyszłej ofiary. Ukrywa swoją przeszłość, a pytany o nią wprost mówi, że jeszcze nie przyszła pora, a on jest zbyt nieśmiały. Przyszła ofiara jest dobierana pod kątem konkretnych korzyści dla sprawcy, np. podwyższenie prestiżu społecznego, pieniądze, mieszkanie, zmiana statusu społecznego.
Czy ofiara ma szanse to odkryć na samym początku? Raczej nie, ponieważ wszystkie strategie behawioralne sprawcy są celowane na to, aby tak się nie stało, natomiast przekonania przyszłej ofiary wyjaśniają i uzasadniają strategię behawioralną sprawcy.
W pierwszej fazie zdobywania zaufania sprawca często posługuje się przekonaniami ofiary, stwarzając pozory porozumienia oraz podobieństwa światopoglądów. Po uzyskaniu korzyści, w tym np. zawarcie małżeństwa, sprawca zaczyna stosować strategie zgodne z jego przekonaniami. W okresie początkowym ofiara również stosuje sposoby, które były efektywne i adaptacyjne w relacji z innymi. W tej szczególnej relacji jednak zawodzą. Sprawca zaczyna wprowadzać coraz większy dysonans poznawczy w przekonania ofiary. Ponieważ sam prezentuje dogmatyczne, sztywne schematy poznawcze, jego zachowanie się nie zmienia. Ofiara podejmuje wysiłek, aby sprawca zachował spójność własnych przekonań, ponieważ to ona ma bardziej elastyczne i refleksyjne schematy poznawcze. Nie przynosi to jednak rezultatu.
Następnym sposobem pogodzenia swoich przekonań np. o sobie („Czasem popełniam błędy”) ze zgeneralizowanym przekonaniem męża („Wszystko robisz źle”, „Jesteś beznadziejna”) jest przyjęcie jego przekonań jako swoich. W sytuacjach ataku ofiara sama mówi: „Wiem, że jestem beznadziejna”, czasem, aby uspokoić sprawcę. Oczywiście i ta strategia nie zmniejsza ataków męża i jego krytyki, a paradoksalnie wzmacnia nabyte przekonania i je utrwala. Bardzo często sprawca domaga się od ofiary, aby ta dostarczała argumentów przemawiających za prawdziwością negatywnego przekonania o sobie.
Dotychczasowa struktura schematów poznawczych i przekonań zostaje powoli rozbita i pofragmentowana. Ofiara z czasem traci poczucie własnej tożsamości. Tak dokonuje się, nazywana w przypadku działania osób z osobowością antyspołeczną, zbrodnia doskonała – gdzie ciało żyje, ale dusza już nie.
Jest to ten sam proces, któremu podlegają członkowie sekt – w tym wypadku sekta jest dwuosobowa (często włączane są w nią również dzieci). To dlatego też, kiedy ofiara w końcu dociera do specjalisty, mówi o sobie słowami sprawcy. Siła tych inkorporowanych przekonań jest widoczna między innymi podczas psychoterapii. Dużo czasu zabiera proces, kiedy pacjentka zaczyna mówić o sobie, używając zdań „Ja czuję…, Ja myślę…”. Zgodnie z koncepcją poznawczą nasze przekonania wpływają na nasze emocje i zachowania.
Ofiary przemocy emocjonalnej prezentują niezgodną z ich dotychczasową osobowością nieufność, podejrzliwość, unikają mówienia o sobie, negatywnie wypowiadają się zarówno na swój temat, jak i na temat innych i świata. Można znaleźć w ich przekonaniach cynizm, pesymizm, negację sensu tego, co było kiedyś dla nich ważne. Proces ten nie jest fasadowy – oddaje rzeczywistą zmianę w przekonaniach ofiary. Treść tych przekonań, ale i pewna niespójność w nich, jest odpowiedzialna za niespójność ujawnianych emocji. Są to: lęk, depresja, drażliwość, ale też ożywienie (szczególnie w sytuacjach towarzyskich, kiedy sprawca jest obok i kontroluje), wybuchy złości, gniewu. Za te emocje ofiara jest szczególnie karana poprzez odwołanie się do jej przekonań, jak powinna zachowywać się czuła żona, normalna osoba, co na zasadzie błędnego koła utrwala negatywne przekonania o sobie. Ten właśnie mechanizm psychologiczny sprawia, że w praktyce klinicznej (jeżeli nie dopuścimy założenia, że rozmawiamy z osobą, która podlegała długotrwałemu procesowi zmiany przekonań) postawienie trafnej diagnozy i udzielenie pomocy są trudne.

Przerwać błędne koło

Czy jest jakieś rozpoznanie, które byłoby trafne w przypadku wszystkich osób po doświadczeniu długoletniego procesu przemocy emocjonalnej? Niestety, nie ma. Jeżeli jednak mamy kłopoty diagnostyczne, a objawy nie układają się w spójną całość, warto zweryfikować hipotezę dotyczącą zespołu PTSD lub trwałych zmian osobowości nie wynikających z usz-kodzenia czy chorób mózgu (F62 w klasyfikacji ICD-X). W tej ostatniej kategorii zmiany osobowości są poprzedzone zaburzeniami stresowymi pourazowymi.
Kryteria diagnostyczne trwałych zmian po przeżyciu sytuacji ekstremalnej dla jednostki obejmują cechy, których wcześniej u niej nie obserwowano. Należą do nich zachowania niedostosowane i sztywne, upośledzające funkcjonowanie społeczne, interpersonalne i zawodowe (WHO). Objawem jest także nieufna bądź wroga postawa wobec świata, poczucie pustki, beznadziejności, zagrożenia i wyobcowania. W konsekwencji osoba cierpiąca na tego typu zaburzenie żyje w ciągłym napięciu, jest rozdrażniona, ma poczucie niskiej wartości i niewielki poziom samoakceptacji, czasem wycofuje się z życia społecznego.
Opis związku między zaburzeniem stresowym pourazowym a zaburzeniami osobowości można znaleźć w innym opracowaniu (Popiel, Staniaszek w druku). Podejście poznawczo-behawioralne proponuje również psychoterapię wywodzącą się z tego modelu, której celem jest restytucja przekonań ofiary (Foa). Jest to zadanie często bardzo trudne, które obok umiejętności psychoterapeuty wymaga współpracy najbliższych, kochających osób. Postawienie trafnego rozpoznania i przerwanie koła błędnych diagnoz, tak jak w każdym procesie leczenia, jest ważne, bo zmniejsza cierpienia pacjenta, a w przypadku ofiar przemocy emocjonalnej może zapobiec dramatowi samobójstwa, które często dla sprawcy przemocy jest – wobec świata zewnętrznego – dowodem na to, że zmagał się przez wiele lat z osobą, chorą psychicznie.
Jak widać, zjawisko przemocy emocjonalnej wymaga jeszcze licznych prac badawczych, które mogłyby zmienić wiele społecznych stereotypów na jego temat, występujących również w gronie profesjonalistów.

BIBLIOGRAFIA

Davis R., Millon T. (2005), Zaburzenia osobowości we współczesnym świecie, Warszawa: Instytut Psychologii Zdrowia PTP.
Foa E. B., Fenny N. C. (2005), Posttraumatic stress disorder (w:) Antony M. M., Heinberg R. G.: Improving outcoms and preventing relapse in cognitive-behavioral herapy, Guilford Press.
Herman J. L. (2002), Przemoc, Gdańsk: GWP.
Hirigoyen M. F. (2002), Molestowanie moralne, Wydawnictwo W drodze.
Oldham J., Morris L. (2002), Twój psychologiczny autoportret, Warszawa: Wyd. Santorski.
Popiel A., Pragłowska E. (2004), „Psychoterapia poznawcza – podstawowe założenia teoretyczne”, Wiadomości Psychiatryczne, tom 7, nr 1.
Popiel A., Staniaszek K. (w druku), „Zaburzenia stresowe pourazowe a zaburzenia osobowości”. Psychologia. Edukacja. Społeczeństwo.
Reinecke M., Clark D. (2005), Terapia poznawcza w teorii i praktyce, Gdańsk: GWP.
E.P.